Co usłyszysz podczas robienia biznesu?

Dzień dobry czytelniku ! 

Wpis będzie niestandardowy. Zazwyczaj poruszam konkretne kwestie, konkretne tematy, tym razem będzie to luźny wpis z przykładami z życia codziennego, z wyjaśnieniami kilku mechanizmów, pojęć a także zachowań.

Kilka miesięcy temu spotkałem dobrego znajomego, z którym nie miałem okazji rozmawiać przez 4 lata – w wieku nastoletnim przez 4 lata wiele kwestii się zmienia, prawie wszystkie, więc tematów do rozmowy było naprawdę dużo, wspominaliśmy trochę ( kuurła, kiedyś to było ! ) omówiliśmy parę tematów i znajomy zapytał się, czym się zajmuje, wytłumaczyłem w 2 zdaniach ( chociaż szczegółowo można to było w tamtym okresie rozpisać na 50 stron drobnym druczkiem, dlatego byłem z Siebie zadowolony  ) i oczywiście zostało mi zadane pytanie o zarobki:)  wtedy nie miałem stabilnego dochodu, działałem w sprzedaży – jednak bez dochodu pasywnego, oraz na giełdzie. Powiedziałem więc przykładowe miesiące, oraz to, że czasem mam zliczaną jedną wypłatę z np. 2 miesięcy – Po wypowiedzeniu przeze Mnie kilku większych kwot znajomy zapytał :

„To dlaczego nie masz jeszcze jakiejś fajnej bety?”

Moje pierwsze odczucie : Czy On mi nie wierzy ? Czy twierdzi, że go okłamuję ?

Później zadałem Sobie pytanie : Z jakiej racji miałbym wydawać na samochód ?

Następnie ( również do Siebie ) : Dlaczego miałbym kupować samochód, czy jest on mi potrzebny ?

Jeżeli mam być szczery – miałem lekki mindfuck i dosłownie przerażenie. Jak miałbym przeznaczyć kasę na coś, co będzie mi generowało 25.000 zł strat rocznie ? ( Ceny paliwa + wysokie ubezpieczenie dla młodej osoby ), a dodatkowo nie będzie mi potrzebne ?

I wtedy Sobie przypomniałem, że znajomy po prostu nie siedzi w temacie oszczędzania, pomnażania pieniędzy, biznesu etc.

Dało mi to do myślenia, że osoby bez inteligencji finansowej liczą „bogactwo” w pasywach – nawet na kredyt, który w przypadku takich osób jest kolejnym pasywem. Jest to naprawdę straszne, jak wiele osób kupuje pasywa tylko po to, żeby się pokazać…lub też zaspokoić własne ambicje kosztem aktywów – nie znają pojęcia odroczonej gratyfikacji, ani metody słoików.

Po paru latach w biznesie nie mógłbym po prostu wydać tej kasy na coś, co będzie mi przynosiło straty, lub na coś, co nie jest dla Mnie użyteczne np. telewizor, setna para butów, czy ubrania danej marki, która akurat jest na topie.

Warren Buffet, legendarny inwestor powiedział :

„Jeśli kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz, prędzej czy później będziesz musiał sprzedać rzeczy, które potrzebujesz”

Nie kupuję rzeczy, które mi przynoszą straty, natomiast z ogromną chęcią inwestuję w rzeczy, które przyniosą mi zysk lub dochód pasywny – nawet za określony czas. Odczuwam dyskomfort związany z wydawaniem pieniędzy na rzeczy nie przydatne.

Z prostej przyczyny :

Udało mi się przegiąć Moją granicę w momencie, jak wydałem 5.000 zł jednego dnia. Tamtego miesiąca ogólnie poszła masa hajsu ( Musisz przegiąć granicę, żeby wiedzieć gdzie ona jest 🙂 )

Po drugie wiem co jest związane z inwestowaniem i jakie to uczucie, kiedy zaczynasz otrzymywać dochód pasywny większy, niż kwota początkowej inwestycji. I uwierz mi – dużo lepiej jest inwestować w aktywa, nawet małe kwoty, które z czasem przerodzą się w zyski przewyższające koszty życia

Pamiętacie Mój wpis „[…]Dlaczego jesteś biedny” ?

Opisywałem tam osobę, która powiedziała na Mój temat „Zarabia tyle kasy, chwali się na instagramie, a chodzi w tej samej kurtce”

To kolejny przykład takiego myślenia, że pieniądze = trzeba wydać.

Nie winię takich osób, jest mi raczej smutno, bo jeżeli nie zmienią Swojego nastawienia, będą miały w przyszłości ogromne problemy finansowe. Również trzeba brać pod uwagę to, że nie dostali „z góry” wiedzy na temat finansów, ani od rodziców, ani w szkole. Ja również takiej wiedzy nie dostałem, jednak zrobiłem coś w tym kierunku, żeby ją zdobyć. Trudno też jest winić rodziców – oni też tego nie dostali choćby w szkole.

Niemniej jednak, jeżeli ktoś Ci to wytknie to pamiętaj, że to Ty masz wiedzę na temat finansów i edukuj – lub zostaw taką osobę w spokoju – za parę lat się zapyta, jak tego dokonałeś 😉 Wtedy po prostu weź pieniądze za konsultacje.

Kolejne słowa, które usłyszałem zna każda osoba, która podejmowała się czegokolwiek, co wymagało „ryzyka” :

  • Założenie / prowadzenie biznesu
  • Prośba o awans
  • Rozpoczęcie rozmowy z przypadkową kobietą na ulicy 😉

Mianowicie chodzi o :

„Ku**a, wiedziałem od początku, że tak będzie”

Czyli słowa, które usłyszałem w momencie, kiedy Mój biznes przestał być rentowny.

Dosłownie wszyscy mówili, że oni „wiedzieli”, albo „wiedziałem, że tak będzie, ale dobrze, że spróbowałeś i sam się o tym przekonałeś”

Jeszcze usłyszałem „I po ch*j Ci to było, mogłeś od razu iść gdzieś do roboty” – Te słowa akurat Mnie rozbawiły.

Osoby takie nie rozumieją, że upadek biznesu jest czymś naprawdę świetnym, to jest tylko część tej gry zwanej „życie”. Jeżeli jeden biznes nie wychodzi, to robi się kolejny. Co ważne – Masz już doświadczenie, które pozwoli Ci uniknąć pewnych błędów ( bo już je popełniłeś ). Ponadto nie możesz bać się popełniać błędów – tylko i wyłącznie dzięki Nim się uczysz 🙂 Jeżeli spojrzysz na historię wielkich ludzi, sportowców, miliarderów dowiesz się, że mają znacznie więcej porażek, niż sukcesów.

Weźmy przykład pierwszy z brzegu odnośnie marketingu sieciowego, bo wiem, że sporo Moich czytelników jest z tej branży :

Eric Worre – Jest to człowiek, który aktualnie zarabia ponad milion $ rocznie, a w Jego strukturze jest ponad 500.000 osób.

Te liczby wyglądają znakomicie, prawda ?

Musisz wiedzieć, że w pierwszych 3 latach działalności Eric utracił strukturę aż 7 razy !

Pomyśl co by było, gdyby Eric po pierwszym razie się poddał. Dziś nie moglibyśmy korzystać z Jego rad, nie moglibyśmy jeździć na te wspaniałe eventy, z których można zabrać kosmiczną dawkę wiedzy.

Jestem w 100% pewny, że to właśnie te błędy pozwoliły mu dojść do wyników przekraczających milion dolarów – a dokładniej wnioski, które z tych błędów wyciągał.

Wychodzę z założenia, że lepiej, jeżeli struktura padnie przy 100 osobach, lub nawet 1000, niż przy 10.000 / 100.000 osób.

Tak samo jest w innych dziedzinach – przytoczę Ci przykład z giełdy kryptowalut z lat 2016 i 2017. Był na to wielki boom i ludzie zaczęli brać kredyty, wkładać oszczędności życia, sprzedawać samochody czy zastawiać cenne rzeczy, żeby się wzbogacić na tych wzrostach. Pamiętam nawet post który mi przeleciał na wall’u, a był on mniej więcej taki – „Nie mogę dłużej patrzeć, jak Moi znajomi stają się milionerami dzięki giełdzie kryptowalut, też w to wchodzę !”

Jednak to tak nie działało… Wiele osób przy pierwszych, nawet najmniejszych spadkach sprzedawało – przyzwyczaili się, że cały czas rośnie, a sprzedawali przy każdym małym spadku i tym sposobem stracili pieniądze. Jednak tylko po części chciałem do tego nawiązać, żeby dać przestrogę – Inwestuj tylko takie pieniądze, które możesz stracić i które nie obniżą Twojego standardu życia. Musisz się nastawić tak „Te pieniądze, które zainwestuję już nie są Moimi pieniędzmi” i nie mówię tutaj tylko o giełdzie, ale również innych sposobach zarabiania, choćby platformy reklamowe czy mining.

Nie znam się na rynku finansowym forex, jednak zawsze kiedy widzą post na grupie tematycznej o treści „Z jaką kwotą zacząć” osoby wypowiadające się piszą „Z jak najmniejszą, i tak wszystko stracisz na początku” – zgadzam się z tym, lepiej nauczyć się grać na małej kwocie. To tak samo jak z oszczędzaniem i zarządzaniem pieniędzmi – jeżeli nie umiesz poradzić Sobie z 100 zł, to nie będziesz umiał zarządzać 100.000 zł, ani milionem.

Moja historia jest inna :

Straciłem na giełdzie kilkanaście tysięcy zł. w ok. rok, może 1.5 roku i z perspektywy czasu naprawdę jestem szczęśliwy, że te pieniądze straciłem, serio. Nauczyłem się dzięki temu bardziej kontrolować emocje związane z inwestowaniem na giełdzie, poznałem podstawowe reguły i „prawa”, którymi powinienem się kierować przy tej grze.

Ciesze się z tego powodu, ponieważ taka wiedza pozwoli mi zarobić znacznie więcej, może setki tysięcy, może nawet miliony ?

Nauczyłem się grać na kwocie stosunkowo małej. Wiele osób powiedziałoby mi „I po co Ci to było? Wiedziałem, że tak będzie” – Jednak Ja wiem, że lepiej stracić 20.000 zł po to, aby zarobić 200.000 zł – No i nie musiałem do tej nauki zaciągać kredytu. Pomyślcie o osobach, które wzięły te kredyty – również maja doświadczenie, jednak jaką ceną…

WOW, Odbiegłem mocno od tematu ! Wracamy 

Słowa, które opisałem wyżej – „Ku**a, od początku wiedziałem, że tak będzie” mają też Swoją inną formułę, np „Wiedziałem, że to zrobisz” – w obu przypadkach te słowa są bezwartościowe, bo są wypowiedziane przez osoby, które dopasowują się do danej sytuacji. Nie odbierz Mnie źle, to nie jest tak, że jeżeli Twoja kobieta mówi „Wiedziałam, że to zrobisz” to znaczy, że Cię okłamuje.

Chodzi o osoby, z którymi spotkałem się Ja. Uważam się za dobry przykład do tego, ponieważ miałem więcej niż jedną porażkę i więcej, niż jeden sukces.

Te same osoby, które na początku mówiły „To nie ma sensu” oraz „To nie wyjdzie, nie znasz się na tym” po pierwszym większym sukcesie mówiły „Wiedziałem, że Ci się uda” Albo jeszcze lepsi są Ci, którzy mówili „Ja to jedyny w Ciebie wierzyłem” 😀

I tak, masz absolutnie rację, jeżeli już wiesz, że te same osoby mówiły następnie po porażce „Wiedziałem, że to nie wyjdzie na dłuższą metę”. Nie warto mieć takich osób w Swoim środowisku. Będziesz miał masę sukcesów i masę porażek. Te drugie akceptuj i się z nich ucz, z pierwszych się ciesz, jednak to w żaden sposób nie jest zależne od osób, które wypowiadają takie słowa jakby z automatu… Piszę to dlatego, że znam osoby, które przez takie słowa straciły pewność Siebie, wiarę w Swoje umiejętności i Swój potencjał…

Kolejne słowa, które są dość powszechnie wypowiadane szczególnie do osób, które prowadzą e-biznes to :

„Tyle czasu poświęcasz na to, a więcej byś zarobił na etacie”

Usłyszałem osobiście również takie :

„Ja tam co tydzień dostaje 520 zł i elo, nie muszę nic robić, a Ty się męczysz”

I już Wam tłumaczę o co chodzi 😉 Dla wielu osób niezrozumiałe jest, że można robić coś więcej. Schemat, który się przyjął laaata temu to „Przerób 8 godzin, a później masz czas dla Siebie”. Garstka osób spędza go na czytaniu książek, aktywności fizycznej, rozwijaniu się, pomocy innym. Garstka osób pracuje nad Swoim biznesem, czy też nad czymś dodatkowym, co przyniesie dochód. Zdecydowana większość spędza ten czas na piwie, telewizji, czy innych głupotach.

Bardzo mało osób wie, że najpierw trzeba włożyć, żeby wyjąć ( Aż dziwne, że osób na świecie przybywa )

Jeżeli pracujesz 8 godzin na etacie, a kolejne 4 poświęcasz na budowę Swojego biznesu i na początku mało z Niego zarabiasz, niemal wszyscy powiedzą Ci, żebyś nie tracił na to czasu, że lepiej byś to spędził na telewizji, albo na kolejnym etacie.

Po czasie ze Swojego biznesu wyciągasz tyle samo co na etacie, ale zamiast 8 godzin dziennie, pracujesz przy tym 10 godzin. Znów Ci powiedzą, że to nieopłacalne…

I przychodzi w Swoim czasie taki moment, w którym pracując godzinę zarabiasz tyle, co wcześniej przez 8 godzin na etacie.

Wtedy osoby zaczynają mówić „Udało mu się” lub „Miał szczęście” ewentualnie „Prywaciarz, oszukał pewnie”

C**ja prawda ! Nic Ci się nie udało i nie miałeś żadnego szczęścia, po prostu zapiep***eś i robiłeś Swoje w momencie, jak inni pili piwo i oglądali telewizję…

Jeżeli pamiętasz, w jednym z wpisów podzieliłem się informacją, że na początku mało kiedy spałem, chodziłem do szkoły, na siłownię, spotykałem się z dziewczyną, czytałem książki, robiłem materiały i do tego codzienne obowiązki domowe. Po nocach robiłem biznes, po 3 miesiącach miałem 130 zł… cóż wtedy nie mówili, to sam nie pamiętam, tak dużo tego było. Po czasie spotkałem się z efektem kuli śnieżnej i zarabiałem więcej niż nauczyciele, którzy mi mówili, że niczego nie osiągnę.

Jeżeli mówią Ci, że to nieopłacalne poświęcać tyle czasu na coś, z czego jest tak mały zwrot nie przejmuj się. Czy to zrobisz czy nie ludzie i tak będą gadali, ale to TY po czasie będziesz mógł poświęcić więcej czasu dla rodziny, czy też na odpoczynek.

Teraz pójdziemy trochę w psychologię, bo sytuacje które Ci zaraz przedstawię, będą Cię spotykały dość często :

Musisz przyswoić w tym momencie bardzo ważne stwierdzenie – Często widzimy w innych osobach odbicie lustrzane. Postrzegamy ich tak, jak postrzegamy Siebie.

Jak wiesz nie mam matury, ani żadnego znaczącego wykształcenia. Mam natomiast umiejętności sprzedażowe, mam już wklepaną w podświadomość perswazję, uczę się ludzi i znam ich z każdym dniem coraz lepiej. Prócz tego umiem zarządzać finansami, mam umiejętności analityczne i wiele innych, znaczących umiejętności z których jestem dumny.

Jakiś czas temu postanowiłem iść do pracy na etacie, aby sensownie wypełnić czas, nabrać nowych, konkretnych umiejętności – pracy z klientem premium. a także, by wnieść Swoje umiejętności zarządzania oraz pracy w zespole na wyższy poziom.

Złożyłem więc podanie w odpowiednie miejsce i poinformowałem 2 znajomych ( na czacie – jednocześnie ) o tym, co postanowiłem zrobić.

Usłyszałem w odpowiedzi od jednego znajomego, że Ja się jedynie nadaję do pracy w fabryce i nie zarobię nigdzie indziej pieniędzy niż w internecie lub za granicą i Mnie nigdzie nie przyjmą.

( Drugi znajomy, który jest właścicielem słów z pierwszego przykładu w tym wpisie powiedział, że trzeba celować wysoko i życzy mi powodzenia, co oznaczało, że w tamtym momencie postrzegał Siebie dobrze )

Ja jednak wiedziałem, że tak nie jest. Znam osobę, która bez matury pracowała w banku jako doradca klienta. Nie wspominam o wielu osobach, które są multi-milionerami i nie mają szkoły czy też matury, natomiast wspominam osoby, które pracowały dla kogoś nie mając wspomnianych papierków. Przykład z bankiem jest genialny, ponieważ zawsze, kiedy widzę ogłoszenie o pracy w banku jest tam napisane, że potrzebują osób z wykształceniem wyższym. To nie jest prawda, że to jakiś wyznacznik. Jeżeli masz odpowiednie umiejętności, to dostaniesz się w miejsce, w którym chcesz pracować.

Co więcej, żebyś miał pełny obraz sytuacji – rozmawiałem z tym samym znajomym o Jego bracie, który pasjonuje się gotowaniem i uczęszcza do technikum gastronomicznego.Temat zszedł na Jego praktykę w jednym z hoteli – powiedzieli mu, że gdyby porzucił szkołę, od razu by go zatrudnili na pełen etat, bo jest bardzo dobry w tym co robi. ( Hotel z największym standardem w Naszym mieście ) Osobiście uważam, że byłoby to bez sensu, gdyby rezygnował ze szkoły rok przed zakończeniem, jednak słowa, które wypowiedział Mój znajomy sprawiły, że miałem nieziemski mindfuck.

„Gdyby były redukcje, lub mieliby wybrać kogoś, kto dostanie awans, na 100% by go wyrzucili, lub wzięli na awans kogoś innego. No bo jak nie ma wykształcenia, to wiadomo, że wezmą kogoś z wykształceniem, bo On by tylko psuł renomę hotelu”

Hmm, czyli tymi słowami chciał mi przekazać, że lepiej, jeżeli goście dostaną syf zamiast znakomitego jedzenia, ale od osoby z maturą / wykształceniem ? To nie tak działa, że wykształcenie to próg nie do ominięcia zapisany w konstytucji typu „Jak jest napisane, że potrzeba wykształcenia, to choćby to była najlepsza osoba na świecie w Swojej branży, ale bez wykształcenia, to nie może pracować”. Sam zajmowałem się rekrutacją osób, i dla Mnie znaczenie miało jedynie to, aby osoba chciała się uczyć – bo wtedy ta osoba przyniesie mi zysk. Mam znajomych, którzy prowadzą Swoje firmy, i zatrudniają ludzi, którzy mają zawód za Swoją pasję oraz mają konkretne, wypracowane umiejętności.

Aaaj znowu zjazd z tematu 😉

Chciałem Ci przekazać, że nie można widzieć świata jako czarno-biały. Nie potępiam też wykształcenia, bo są zawody, w których jest ono konieczne. Chociaż Nietzsche formalnie psychologiem nie był…

Dobra, pokazałem Ci obraz sytuacji, i co teraz z tym zrobimy ? 😉

A no zrobimy to, o czym pisałem na samym początku tej części, czyli rozłożymy stwierdzenie „Często widzimy w innych osobach odbicie lustrzane. Postrzegamy ich tak, jak postrzegamy Siebie.”

Zadałem więc Sobie kilka pytań, i okazało się, że znajomy ma po prostu problemy w związku, zwolnił się z pracy i dlatego postrzegał Mnie w taki sposób – krytyczny. Potrzebował się dowartościować tym, że ma maturę i widział we Mnie samego Siebie ( Chociaż nie było tam nic z Niego )

Zaczynasz rozumieć o co chodzi ?

Kiedy miałem ogromnego doła, również postrzegałem osoby w sposób krytyczny…

Znajomy kilka tygodni później mi pogratulował, co oznaczało, że u Niego się poprawiło i zaczął lepiej postrzegać innych ludzi.

Jeżeli ktoś chce sprawić, abyś poczuł się mniejszy, to prawdopodobnie on sam się czuję mniejszy, dlatego Cię sprowadza w dół, aby nie siedzieć tam samemu.

Jeżeli ktoś chce sprawić, abyś poczuł się doceniony, to… 😉

Następnym razem, gdy ktoś Ci sprawi przykrość zadaj Sobie kilka pytań :

  • „Dlaczego ta osoba mogła tak o Mnie powiedzieć?”
  • „Czy On / Ona ma teraz gorszy okres w życiu?”
  • „Czego On / Ona teraz potrzebuje?”

Za pomocą tych pytań bardzo szybko wyjdzie na jaw, że dana osoba nic w rzeczywistości do Ciebie nie ma. To jest ciche, podświadome wołanie o pomoc.

Najcięższe jest zrozumienie, że zdecydowana większość ludzi jest z natury dobra i chce dobrze dla innych ludzi. Wiem wiem, to wydaje się być niemożliwe, szczególnie, jeżeli zostałeś/aś zraniony/a, jednak uwierz mi na słowo – jest to możliwe 🙂

Ja stosuję do tego afirmacje oraz pytania. Nauczyłem się pytań z książki „Myślenie Pytaniami” – naprawdę polecam, można praktykować już w trakcie czytania, a samo przeczytanie zajmuje 1-2 dni.

Kiedy to pojmiesz i zaczniesz zadawać Sobie i innym pytania, które dotrą do sedna problemu – niemal zawsze będzie się okazywało, że to wcale nie chodzi o Ciebie !

Jeżeli dotarłeś do tego momentu – dziękuję za poświęcenie Twojego cennego czasu. Jest to Mój pierwszy dłuższy wpis, który nie jest typowo tematyczny, chciałbym aktualnie rozwijać się w tym kierunku ( pisanie ) , a także zapoczątkować część związaną z psychologią oraz ludźmi. Może następny temat byłby o przekształcaniu takich zachowań w konflikt wewnętrzny, dzięki któremu zdobyłbyś motywację wewnętrzną ?

Zapraszam Cię do komentowania – pozwoli mi to ulepszać Moje wpisy i wydobywać z Ciebie ( i Siebie ) coraz więcej potencjału. A czy może być do tego lepsze narzędzie, niż potwierdzenie z rzeczywistości ?

Pozdrawiam i życzę sukcesów !

Adam Jeziorski

Dodaj komentarz